BeginningS

Jak to się mówi – “początki nigdy nie są łatwe”?    W moim przypadku nie było inaczej…   Czasami zastanawiam się, jak to się stało, że pomimo wielu najróżniejszych przeszkód, zaczęłam jeździć motocyklem, nie zrażając się ani opiniami innych, ani glebami, ani naturalnymi i prozaicznymi problemami moto-kobiety pt. “jak podnieś samej moto na zadu***”…

Odpowiedź jednak jest prozaiczna i bardzo prosta: to jest właśnie prawdziwa miłość i pasja.

Za wiele o tym nie myślisz, po prostu to robisz.

IMG_8948 II MZ

Nie wiem dlaczego, ale od początku najbardziej podobały mi się motocykle sportowe – ścigacze. O gustach się nie dyskutuje, jak powiadają mądrzy ludzie, jednak dla mnie linia sportowego moto jest po prostu najładniejsza, najlepsza i najbardziej ekscytująca :P. Szykując się do prawka na A i przeglądają wówczas najnowsze motokatalogi (’07), nie mogłam spać z wrażenia, przypominając sobie te zachwycające kształty i cudowne sportowe detale. Po kobiecemu powiem, że uczucie to jest podobne do odnalezienia pary idealnych szpilek – po prostu wiesz, że to ta para i już nic innego nie wchodzi w grę. Te same emocje towarzyszą mi w związku z “plastikami” (potoczna nazwa dla sportowych motocykli, odnosząca się do moto owiewek, które są wykonane z plastiku). Kocham ścigi miłością namiętną i wieczną.

Na pierwszy motocykl najchętniej wybrałabym R1 (jak większość podobnych mi fanatyków i szaleńców), jednak ponieważ mam trochę oleju w głowie, zanim przystąpiłam do zakupu, zasięgnęłam opinii kilku znajomych, poczytałam opinię na forach, pogadałam z mechanikami i zadecydowałam, że moim pierwszym motonabytkiem będzie bardzo przyjazne, spokojne i sympatyczne moto – Suzuki GS 500 F  z 2005 r. (podkreślam F), które posiadało plastikowe owiewki i z daleka wyglądało jak sportowy motocykl! Laicy myśleli, że mam GSXRa, a ja nie zaprzeczałam :-P! Oto nareszcie odkryłam rzecz wydawałoby się niemożliwą: jak mieć ciastko i zjeść ciastko.

Miałam “miły” i “bezpieczny” motocykl, który przypominał sportową strzałę!

Oprócz tego wszystkiego kierowałam się maksymą  “najlepsze sztuki jeżdżą Suzuki”, którą dzisiaj definitywnie dementuję, pomimo sentymentu do Suzi.

IMG_9062 II MZ zm

Nie do końca się zgodzę, że Suzuki GS500F jest idealnym motocyklem na sam początek. Moim doradcom chodziło zapewne o to, że jest to spokojny turystyczno – miejski motorek, na którym raczej nie poniesie mnie wyobraźnia. I tutaj przyznaję rację, jednak w praktyce okazało się, że GS 500 jest ociężały i mało zwrotny, a fakt, że jest on na gaźniku a nie wtrysku, sprawiał, że bardzo często się ów gaźnik zapychał i w wielu sytuacjach ni stąd ni zowąd motocykl gasł (min. podczas wykonywania manewru skręcania, kiedy byłam już w pozycji pochyłej :-O). Jasne, na pewno wiele sytuacji stresowych wynikało z mojego braku doświadczenia, ale gdy rok później przesiadłam się na prawdziwy, wymarzony plastik – Hondę CBR 600 RR, zwaną ererką lub Hanną, wtedy dopiero poczułam co to jest mieć przyjaznym i fajny motocykl, którego się nie boisz.

Dlatego wg mnie jeśli ktoś pała miłością do sportów – jak ja, może się pokusić o zakup lekkiego, niewielkiego (gabarytowo i pojemnościowo) sportowego motocykla na pierwsze moto! A zaraz po zakupie radzę udać się na jakiś pobliski tor kartingowy, aby oswoić w zakrętach swoją wymarzoną maszynę.

Nie zapominajmy, że przy całej ich urodzie motocykle sportowe po to właśnie są – do torowania ;)!

(Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam mój ukochany Automobilklub Lubelski, dzięki któremu mam za sobą wiele motogodzin spędzonych na szlifowaniu jazdy na naszym kochanym torze!)

IMG_906 I nazwa

 

 

 

 

 

Kategorie : events my ride

Tagi : GS 500 F GS500 motocykle sportowe motomiłość pierwsze moto pierwszy motocykl plastiki ścigacze Suzuki

0
Komentarze

Komentuj:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.