BRNO czyli dlaczego nie polecam tego toru

Wiecie jak to jest z motocyklowymi wypadami na tor? Najlepiej zaplanować je dużo wcześniej, najsensowniej już w zimie poprzedzającej sezon moto.

Wypad na Brno zaplanowałam więc w kwietniu i pozostało mi tylko cierpliwe czekanie, aż przyjdzie upragniony wrzesień. Pięć miesięcy to kawał czasu… Ledwo dozipałam do tego wyjazdu. Dlaczego był tak ważny? Ponieważ Masaryk Circuit zwany inaczej Autodrom Brno to wymarzony obiekt dla miłośników torowej jazdy. To tutaj odbywają się wyścigi Moto GP. I więcej już chyba nie trzeba wyjaśniać…

Brno kocham MZ

Ten wyjazd był wyjątkowy. Wybrałam się na niego z moją szaloną motokumpelą, potem dołączyła do nas jeszcze trzecia torowiczka.  Nie słyszałam jeszcze o babskim wypadzie na tor, pochwalę się – przetarłyśmy z dziewczynami szlaki. Tym z Was, które martwią się i obawiają, że nie dacie rady mówię z nabytego doświadczenia-DA SIĘ. Tylko trzeba to dobrze  zaplanować! Dobra organizacja to podstawa 😉

IMG_1753

Wyjechaliśmy we wtorek ósmego września. Kilka dni wcześniej zrobiło się dość chłodno, a prognozy przepowiadały deszcze na Brnie. Ogrzewał nas więc nasz osobisty zapał – co tu dużo mówić, każda z nas była wręcz napalona na ten wyjazd, wszystkie trzy chciałyśmy w ten piękny sposób zakończyć torowy sezon. Ruszyłyśmy z Karmanowic koło Lublina ok 11.00. Podróż był bardzo wesoła i pozytywna, chociaż troszkę się wydłużyła. Wiecie, busem załadowanym w dwa motocykle, sprzęt i masę dodatków nie można było niewiadomo jak pędzić.. Jechałyśmy trasą jak na Kraków, po drodze zgarnęłyśmy Gabi z tamtejszych okolic. Przyjechaliśmy na tor ok 20.00.

IMG_1770

Niebo wydawało się bezchmurne, chociaż było chłodno. Po krótkiej przechadzce i zapoznaniu się z kolegami z Polski, położyłyśmy się spać. Beata spała w namiocie, a my z Gabi w busie. Drugi raz w życiu zdarzyło mi się spać w busie i powiem szczerze, że była to dla mnie lekcja pokory, oraz tego jak grubo można się ubrać do spania 😉 Ok czwartej w nocy obudził nas deszcz… Poszłam spać licząc, że do rana przestanie lać… no tak. Nadzieja umiera ostatnia…

Środa, pierwszy dzień jazd-pada od rana. Mokrusieńki paddock, tor, namiot oraz wszystko co nie miało dachu. Padało cały dzień, po obiedzie na chwilę się wypogodziło, dzięki czemu zdążyłyśmy z Gabrysią przejść przegląd motocykli i dopuszczenie do jazd po torze.

IMG_1774

Beacie udało się wjechać na tor i zapoznać się z nitką. Po godzinie znowu zaczęło padać i ta aura trwała jeszcze kilka ładnych godzin. Niestety nam nie udało się przejechać po autodromie. Zdołowane i niepocieszone, siadłyśmy w busie przy kanapkach i coli. Gdyby nie to, że wesołe i uśmiechnięte z nas dziewczyny, to pewnie dół by był niezły. A tak babskie pogaduchy o motocyklach umiliły nam pół tamtego dnia i kawałek wieczora.

Czwartek, 0 9.00 rozpogadza się i schnie asfalt. Czekamy na naszą grupę i wjeżdżamy z nią o godzinie 10. Zaczyna się zabawa..

IMG_1876

Brno to tor wymagający, dość techniczny, pełen niespodzianek. Nitka o długości powyżej 5 km, osiem zakrętów w prawo i w lewo, kilka prostych, gdzie ładnie można się rozpędzić. Dla mnie tor rewelacyjny, taki ,którego nie sposób opanować w ciągu dwóch dni jazdy. Ja wjechałam na trzy sesje i dopiero wtedy zaczęłam powoli ogarniać o co chodzi. Niestety podczas przedostatniego kółka Czarna Lala odmówiła posłuszeństwa. Gdy wyszłam z zakrętu na prostą start/meta wszystkie kontrolki w motocyklu zaczęły migać, lala przestała działać i jechałam dzięki sile rozpędu. Udało mi się wyhamować i nie mając innego wyjścia zjechałam na pobocze. Próbowałam jeszcze kilka razy ja odpalić, ale niestety bez powodzenia. Na paddock wróciłam w mototaxówce-czyli busie ściągających kierowców z przygodami. Na miejscu okazało się, że tylko i aż, padł mi akumulator…

Wszyscy znajomi i sąsiedzi zaczęli się głowic co tu zrobić. Niestety pomimo najszczerszych chęci nic nie udało się wskórać.  Ostatnia sesja została odwołana z powodu wypadku na torze. Natomiast wyścig odbył się zgodnie z planem i było na co popatrzeć! Ja kibicowałam moim dziewczynom z trybun. Miała trochę doła, że nie mogłam jeszcze pojeździć i wystartować w Ladies Trophy, ale mocno kibicowałam Beacie i Gabrysi. Cieszyłam się też, że tak naprawdę nic wielkiego się nie stało z moim motocyklem, a Lala odmówiła posłuszeństwa na prostej a nie przy złożeniu w zakręcie… Ufff byłoby gorąco..

DSC_2533 ZM MZMZ

DSC_2415 ZM MZ

Obydwie Panie zajęły wysokie miejsca w swoich klasach (Beata drugie w SBK, a Gabi trzecie w SST oraz podium w generalce Ladies). Dzięki temu mogłyśmy spokojnie wracać do domu- z pucharkami i tarczami 🙂

IMG_1948

IMG_1955 II

IMG_1959 II

IMG_1888

 

No i przychodzi ten moment- pakowania, pożegnania, ostatniego spojrzenia na ten wspaniały tor.

Dlaczego, więc nie polecam wizyty na Brnie?

Bo można się totalnie zakochać i od tej pory marzyć tylko o powrocie.

Brno była dla mnie mega frajdą i przygodą oraz kolejnym marzeniem, które się spełniło. Nie mogę się pochwalić dobrymi czasami ani super jazdą na tym wyjeździe, ale to tylko dodatkowa motywacja, żeby wrócić tam za rok i udowodnić jak się jeździ. Przede wszystkim sobie samej.

😉

IMG_1852 II MZ

Kategorie : events my ride tidbits

Tagi : autodrom brno biker chicks bikerchick brno dream big fiala motorsport girls who ride girlz get it first girlz who ride kocham moto ladies cup ladies trophy love bikes masarak circuit michael fiala ścigacze sportowe motocykle torowanie track day track days wyjazdy na tor yamaha yamaha r6 yamaha team yamahateam

0
Komentarze

Komentuj:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.